6 sposobów na motywację: poranny trening!

dee771a2

Jeżeli poranne wstawanie z łóżka jest katorgą, a o ćwiczeniach nie chcecie nawet słyszeć, to mam dla Was kilka rad, które mam nadzieję pozwolą na walkę z lenistwem. Oczywiste jest to, że wypoczynek i dobry sen są ważną częścią codziennego funkcjonowania, ale aktywność fizyczna zwłaszcza ta zainicjowana rano pozytywnie wpływa na resztę dnia, ożywia ciało, odświeża umysł i daje darmowy zastrzyk endorfin! Nie raz zastanawiałam się jak skutecznie oszukać organizm, który nie mógł dobudzić się z całonocnego wypoczynku. Metodą prób i błędów znalazłam kilka sposobów, które mam nadzieję i u Was przyniosą pozytywne efekty.

1. Pobudka bez chwili na drzemkę!

Na pewno nie jestem jedyną osobą, którą rozleniwia możliwość przełączania drzemki w telefonie o pięć minut… i kolejne pięć minut, a nawet… następne pięć minut. Po tych piętnastu minutach zwykle dochodzi się do wniosku, że jest już na tyle późno, że nie opłaca się wstawać na poranną przebieżkę. Na szczęście jest na to prosty i banalny sposób – jeżeli planujesz poranny trening o godzinie 7:15, to wystarczy że nastawisz budzik na 7:00. To idealny czas na umycie twarzy, zębów, wypicie szklanki ciepłej wody z cytryną (opcjonalnie miodem) i przekąszenie czegoś naprawdę niewielkiego. Wtedy wystarczy już tylko wskoczyć w sportowy strój i wyjść z domu. Z autopsji mogę stwierdzić, że na mnie właśnie najlepiej działa szybkie wstawanie – bez zbędnego ociągania się, przeciągania i przewracania z boku na bok.

2. Przygotuj się dzień wcześniej!

Jak maksymalnie zaoszczędzić czas pomiędzy wstaniem z łóżka a wyjściem z domu? Skuteczny i łatwy sposób, który stosuję od lat to po prostu przygotowanie wszystkich rzeczy poprzedniego dnia. Tak więc na stoliku nocnym lub krześle obok łóżka ląduje kompletny zestaw sportowy, klucze do domu, telefon i słuchawki oraz buty. Będą pierwszym, na czym skupi się Wasz wzrok po przebudzeniu – wystarczy ubrać się i wyjść. Jest też bardziej hardcorowa metoda, która potrafi wręcz wzbudzić wyrzuty sumienia. Polega ona na niczym innym jak spanie w stroju do ćwiczeń, wystarczy stanik sportowy i spodenki gimnastyczne. Pomyśl tylko jak poczujesz się rezygnując rano z ćwiczeń i zdejmując czyste ubrania jeśli pominiesz poranny trening.

3. Pamiętaj o wodzie!

Mimo, że badania opublikowane przez British Journal of Nutrition wskazują na to, że podczas ćwiczeń na czczo spalamy ok. 20% tkanki tłuszczowej to nie możemy zapominać o wspomnianej już porannej szklance wody. Odrobina cytryny i opcjonalnie miodu doda energii i odświeży ciało. Dobrym sposobem jest przygotować ją już wieczorem i postawić na stoliku nocnym obok łóżka – wtedy, po przebudzeniu wystarczy ją chwycić w dłoń i wypić jeszcze przed ubraniem kapci. Jeżeli obawiacie się o szkliwo, wystarczy wykorzystać zwykłą słomkę do napojów, dzięki czemu zawartość szklanki trafi prosto do gardła.

photo-1414450397866-85f90db48714

4.  Mierz siły na zamiary!

Ważne, aby poranna rutyna sprawiała przyjemność, a nie w krótkim czasie zamieniła się w przykry obowiązek. Jeżeli zaplanujesz zbyt długi lub za częsty poranny trening to istnieje wręcz stuprocentowa szansa, że nie będziesz się go rzetelnie trzymać. Zamiast tego (i rozczarowań) warto rozplanować aktywność wcześniej – na przykład dwa lub trzy razy w tygodniu, a w pozostałe dni nagrodzić się dłuższą drzemką lub dodatkowym kubkiem porannej kawy czy herbaty. Taki system pozwala trzymać się w ryzach, i właśnie dzięki niemu chętniej i łatwiej jest zrywać się z łóżka w dni treningowe.

5. Krótki poranny trening lepszy, niż jego brak!

Chcecie przyspieszyć swój metabolizm i dostarczyć sobie porcję dobrej energii na resztę dnia? Już piętnastominutowa poranna przebieżka pozwoli Wam odświeżyć nie tylko zastane po całonocnym śnie mięśnie, ale i pobudzić umysł do wzmożonej pracy. Jakakolwiek aktywność fizyczna jest lepsza niż wylegiwanie się w łóżku. Z czasem może się okazać, że wydłużycie poranny trening do 30, a może nawet 45 minut i nie będziecie sobie wyobrażać dnia bez choćby krótkiego kardio lub marszobiegu wokół osiedla!

6. Im bliżej, tym lepiej!

To jasne, że im większa jest odległość do miejsca ćwiczeń jak basen czy siłownia, tym nasze chęci na regularny, poranny trening są mniejsze. Z doświadczenia wiem, że pobliski park i miejskie uliczki sprawdzą się idealnie do krótkich ćwiczeń aerobowych i interwałowych. Nie dajcie sobie wmówić, że rano potrzebujecie specyficznych ćwiczeń grupowych, profesjonalnego sprzętu sportowego czy własnego toru na basenie. Wystarczą dobre chęci, wygodny sportowy strój i odrobina samozaparcia. A jeśli pogoda za oknem straszy to można przecież zafundować sobie jeszcze prostsze rozwiązanie – kilkunastominutowy trening z DVD przed telewizorem lub kilka filmów z ćwiczeniami z Youtube także dadzą Ci energetycznego kopa!

Chętnie poznam także Wasze sposoby na motywowanie się do porannego treningu. Jak radzicie sobie z lenistwem, które potrafi zatrzymać w ciepłym i wygodnym łóżku? A może właśnie preferujecie aktywność fizyczną rano, zamiast o innej porze dnia? Podzielcie się Waszymi spostrzeżeniami i przemyśleniami w tej kwestii – dobra motywacja jest przecież niezbędna, aby utrzymać regularność. Spróbujcie sami – satysfakcja gwarantowana!

facebooktwitterpinteresttumblr